Rozdział 5-Azul.
Elf obudził się,ale nie otwierał oczu.Nie chciał
wiedzieć co go czeka gdy tylko je otworzy i chciał tylko leżeć i myśleć co
dalej z nim będzie.Wtem usłyszał słodki, melodyjny,dziewczęcy głos:
-I mogłabyś jeszcze przynieść trochę mięty i malwy!
-Jasne,ale po co?-powiedziała inna osoba.Rozpoznał
w tym drugim głos Tauriel:
-Bo malwa sprawia,ze rany goją się
szybciej.-odpowiedział głos,który odezwał się pierwszy-Mięta natomiast dodaję
lepszego smaku,a chcę żeby mu smakowało jak się obudzi
-Rozumiem.-odparła Tauriel z lekkim śmiechem w
głosie.Nastąpiła chwila ciszy.Nie było słychać nic oprócz cichego stukania w
kącie pomieszczenia,w którym był.Legolas otworzył powoli oczy.Zaczął rozglądać
po owym pomieszczeniu,które okazało się namiotem,w którym leczona Strażników
Mrocznej Puszczy.Rozpoznał go pomimo,że nigdy nie był w środku.Namiot wydawał
się jeszcze większy niż od zewnątrz.Pod jedną ze ścian stały półki zapełnione
księgami i dziwnymi ziołami oraz miksturami.W lewym kącie przy drzwiach stał
stolik na którym leżała otwarta książka i kilka butelek z różnymi płynami.Przy
właśnie tym stoliku stała elfka,którą pierwszą po przebudzeniu usłyszał
elf.Była wysoka,smukła i drobna.Jej blond falowane włosy opadały jej prawie do
pięt.Na głowie miała skromy wianuszek z liści,a na twarzy uśmiech.Twarz miała
ani chudą,ani grubą i nie miala żadnych oznak starości jak u każdego elfa,Oczy
miała błękitne jak przezroczyste niebo i promienną cerę.Śpiewała jakąś pieśń
pod nosem,ale Legolas usłyszał i rozpoznał fragment:
-A Elbereth Gilthoniel,
Silvren penna miriel,
O menel aglar elenath!
Gilthoniel,A!Elbereth!
Pomimo iż Legolas słyszał jak śpiewają elfy był
zaskoczony czystością jej głosu,tym,że był taki melodyjny i dźwięczny.Elfka
zdawała się nie zauważyć,że on się zbudził.Gdy tak patrzał na tą cudowną istotę
weszła Tauriel z ziołami w sakiewce i na rękach:
-Proszę.-rzekła kładąc zioła na stole
-Dziękuję ci Tauriel.-odpowiedziała blondowłosa
elfka-W samą porę bo Książęca Mość się właśnie obudził.-dodała i spojrzała
łagodnie na Legolasa,który spojrzał jej w tym momencie w oczy.Było w nich coś
urzekającego,ale zarazem uspokajającego:
-Witaj Legolasie.-powiedziała Tauriel
-Witaj Tauriel.-odparł Legolas,ale wciąż patrzał na
drugą elfkę
-Oh!Zapomniałam was sobie przedstawić.-rzekła nagle
rudowłosa elfka na co ta druga spojrzała na Legolasa-Legolasie to jest
Azul,moja siostra.Azul to Legolas,Książe Mrocznej Puszczy.-Azul lekko ukłoniła
się Legolasowi i wróciła do zajęć
-Twoja siostra?-spytał elf zaskoczony
-Przybrana mówiąc ściślej.-powiedziała Azul.Nastała
niezręczna cisza,którą przerwała Tauriel:
-Zostawię was samych bo Azul musi zmienić ci
opatrunek,a poza tym na pewno zgłodniałeś
-Tak,tak.-odpowiedział Legolas i nagle zorientował
się,że górna część jego garderoby gdzieś znikła-Gdzie moje odzienie?
-To chyba zrozumiałe,że moja siostra musiała jakoś
cię opatrzyć.-powiedziała Tauriel i zaczęła się lekko śmiać
-…a to trudne gdy trzeba to zrobić gdy osoba ranna
jest ubrana.-dokończyła za nią siostra teraz także się śmiać.Podeszła do
Legolasa z miską i rzekła:
-Wypij to zmorzy głód i poczujesz się
lepiej.-książe posłuchał i wypił zawartość miski.To była dobra zupa i musiał
przyznać,że lepszej nie jadł.Miała też racja pod względem jego samopoczucia;czuł
się o wiele lepiej!Chciał coś jeszcze powiedzieć w zemście do Tauriel,ale jej
już nie było:
-Nie ruszaj się.Muszę cię jakoś dobrze usadowić by
zmienić opatrunki.-ciągneła Azul.Legolas chciał się dowiedzieć więcej:
-Mogłabyś odpowiedzieć mi na kilka pytań?
-Oczywiście.-powiedziała Azul odwiązując mu stare
opatrunki i powoli zabierając się do zakładania nowych-No szybko się goją
-A więc.Jak długo tu jestem?-spytał i spojrzał na
swoje rany.Rzeczywiście były prawie niewidoczne
-Pięć dni.-odpowiedziała elfka
-Jak to się stało,że żyję i że moje rany tak szybko
się goją?-zadał kolejne pytanie
-Ja i Tauriel pomogłyśmy reszcie gdy straciłeś
przytomność.-mówiła delikatnym
głosem-A co do szybkiego gojenie się ran to jest
moja tajemnica
-Rozumiem.Mam jeszcze tylko jedno pytanie.-rzekł
Legolas spokojnie spoglądając na jej ręce delikatnie opatrujące jego
ramię-Czemu właściwie zemdlałem?
-Orkowie zakradli się od tyłu i postrzelili cię
zatrutymi strzałami.-powiedział teraz już nie tak bardzo delikatnym głosem,ale
bardziej zdesperowanym-Tauriel też by to spotkało gdyby nie to,że nie umiem
usiedzieć w miejscu gdy coś się dzieję.Śmieszne prawda?
-Tak,śmieszne.Zanim straciłem przytomność
zauważyłem,że dobrze walczysz.-powiedział Legolas i ich oczy nagle się spotkały
-Naprawdę?-spytała elfka rumieniąc się-Ja tak nie
sądzę więc wciąż ćwiczę.-dodała.Nie odzywali się do siebie już do końca dnia
jednak nim Legolas zasnął zauważył,że Azul wymyka się z namiotu na spacer.Po
tym miłym dniu spędzonym z Azul musiał przyznać,że jednak nie ma zamiaru szybko się z niego ruszać.
WoW fajnie,że tak się spotkali :) Gdzie moje odzienie ?- rozwaliło mnie i to doszczętnie ,ale całkiem fajne, fajne no nie moge po prostu doczekać rozwoju akcji :D :3 Powodzenia ;)
OdpowiedzUsuńPs. Zdjęcie jest za duże i wychodzi na tło ;)
Cieszę się,że znalazł się wątek,który cię rozśmieszył i że ci spodobał rozdział ;) Jak to pisałam to sama pękałam ze śmiechu.Dzięki :D
OdpowiedzUsuńP.S.Naprawię to ;) Namarie!