Playlista

niedziela, 29 czerwca 2014

Notka dla czytelników J :
Przez pewien czas nie będę wstawiała rozdziałów z powodu braku weny i wyjazdu.Mam nadzieję,że podczas wypoczynku wpadnę na nowe pomysły.
                        Namarie!! J

                               ~BillyKaulitz

niedziela, 22 czerwca 2014

Gdy koszmary stają się rzeczywistością...

Rozdział 8-Rozmowa.
-Legolasie!-Azul pod wieczór poszła do Legolasa-Wstawaj
-Witaj Azul.Czemu mnie budzisz?-spytał zaspany elf
-Chciałam z tobą o czymś porozmawiać.Proszę pójdziesz ze mną na krótki spacer?-odparła dziewczyna
-Skoro nalegasz to oczywiście.-powiedział Legolas,wstał i wyszli z namiotu.Szli kilka metrów dalej od obozu i zatrzymali się dopiero koło strumyka,który tam płynął.Usiedli i Azul od razu przeszła do sedna sprawy:
-Legolasie czy wiesz może…-przerwała po czym spytała-Czy wiesz może coś o moich rodzicach?-spojrzała na niego z nadzieją.Gwiazdy i księżyc odbijały się w jej oczach,które teraz patrzały prosto na niego:
-Nie wiem nic o nich.Przykro mi.-odpowiedział szczerze
-Liczyłam,że Thranduil cokolwiek wspominał o nich.-elfka spuściła smutnie głowę i wbiła wzrok w ziemię
Ale ja też bym chciał się czegoś o nich dowiedzieć.Nie wiem czemu,ale chcę-powiedział stanowczo-Mogę ci pomóc się czegoś dowiedzieć jeśli chcesz.-dodał po chwili namysłu
-Naprawdę?Nie chcesz ci ingerować w życie moimi głupotami-odrzekła
-Moim zdaniem to nie głupoty.I tak z chęcią ci pomogę-powiedział i twarz Azul rozjaśnił uśmiech.Rzuciła się Legolasowi prosto w ramiona:
-Dziękuję ci Legolasie!-powiedziała po czym się uspokoiła i lekko zawstydzona usiadła prosto patrząc w księżyc.Wtedy elf się spytał:
-A wiesz o nich cokolwiek?Może to pomoże?
-Poczekaj chwilę…-elfka chwile pomyślała-Tak wiem.Wiem,że moja matka wciąż żyję,a ojciec umarł…na wojnie-ostatnie słowa powiedziała z żalem i Legolas zauważył jak po jej policzku spływa łza-No i że to pewnego roku życia byłam pod opieką twojego ojca
-Jeśli mogę spytać:Na jakiej wojnie zginął twój ojciec?-spytał niepewnie elf
-Na wojnie z orkami.-to zdanie już powiedziała bez żalu,ale ze złością.
Legolas też nienawidził orków i wiedział co Azul czuję po tym jak orkowie zabili jej ojca.Spojrzał na nią znów:Wciąż patrzyła w księżyc,ale teraz na jej twarzy nie było łez.Legolas widział na niej wyraz,który tylko potwierdzał fakt iż pomyślał,że Azul ma ochotę zemścić się na potworach,które zniszczyły jej rodzinę.Sama elfka wybudziła go z tego dziwnego transu:
-Już późno.Lepiej chodźmy zanim Tauriel się zorientuje,że wyszliśmy-powiedziała i wstała
-Masz rację-odpowiedział Legolas-Nie mam ochoty na kolejne odpytki-dodał po czym on i Azul trochę się zaśmiali.Dalej szli już w ciszy.Legolas gdy tylko się położył spać zaczął myśleć o tym jak pomóc przyjaciółce.Leżał tak to późna i już wiedział co musi zrobić.Musi postawić się ojcu,podsłuchać coś,spytać się go o rodziców Azul.To było jedyne wyjście jakie wpadło mu do głowy.Gdy zasnął już nie miał koszmarów bo jedyne co widział to piękna elfka-Azul.



sobota, 21 czerwca 2014

Gdy koszmary stają się rzeczywistością...


Rozdział 7-Tyle pytań-mało odpowiedzi.

Gdy Legolas i Azul pożegnali się każdy poszedł w inną stronę;On do namiotu dla chorych,a ona do swojego,w którym „mieszkała’’z Tauriel.Azul zaczęła się skradać tak żeby nie obudzić siostry:
-Gdzie byłaś tak długo?-spytała Tauriel,na co Azul podskoczyła ze strachu.Tauriel zauważyła,że jej siostra nie wraca jeszcze dłużej niż zwykle więc nie wróciła do snu tylko na nią czekała.Azul zaczęła się tłumaczyć:
-Byłam na-na spacerze jak zwykle.-wydukała cicho.Sądząc po minie Tauriel nie uwierzyła jej:
-Naprawdę?Bo ja bym dała głowę i prawą rękę,że byłaś na spacerze,ale z kimś.-powiedziała-Mów prawdę!
-Jestem starsza i nie będę ci się tłumaczyć!-krzyknęła Azul i po chwili się uspokoiła-Poza tym to moja sprawa czy była z kimś na spacerze czy nie.A jeśli chcesz koniecznie wiedzieć to sama.-dodała i przeszła przez namiot po czym usiadła na łóżku
-Niech ci będzie.-rzekła siostra choć wiedziała,że nie była sama-Pójdę zobaczyć jak się czuję Legolas i czy się wyspał,a ty odpocznij.-dodała z troską i odeszła
-Do zobaczenia!-rzuciła jej na pożegnanie Azul.Położyła się na łóżku i od razu pomyślała co czeka Legolasa jak tylko przyjdzie do niego Tauriel i trochę mu współczuła i trochę w głębi duszy się śmiała myśląc jaką minę będzie miał jak jej siostra zacznie go przesłuchiwać.
Przewróciła się na prawy bok i na stoliku obok łóżka zauważyła naszyjnik.Ten naszyjnik miała przy sobie gdy Thranduil wziął ją od jej ojca gdy tamten umierał.Przynajmniej tyle wiedziała.Wzięła go w ręce i spojrzała na klejnot,który był wprawiony w naszyjnik.Wiedziała o nim też,że wcześniej nosiła go jej matka i nic więcej.Azul nie mogła pojąć czemu Thranduil nie chcę jej powiedzieć nic więcej o naszyjniku,jej ojcu i matce.Matka jej bowiem żyła,ale Azul nic o niej nie wiedziała.Tym razem elfka podjęła decyzję;spyta się jeszcze raz Thranduila lub spyta się Legolasa czy coś wie o jej rodzinie.Azul często się zastanawiała jakim cudem trafiła pod opiekę Thranduila,a potem Tauriel,co się dzieję z jej matką i czy kiedyś ją pozna oraz w jakich okolicznościach zmarł jej ojciec.Te myśli i pytania bez odpowiedzi dręczyły ją od wielu lat.Najgorsze było to jedno,najważniejsze pytanie:Czy kiedykolwiek dowię się czegoś o swoim pochodzeniu i czy Thranduil przestanie być tak oporny na jej pytania?




Hejka!Z góry przepraszam za tak krótki rozdział ;) Mam pytania dla tych,którzy czytają mojego bloga:Co poprawić?Czy blog wam się podoba?Czy dodać jakąś muzykę? Liczę na odp. w kom. :D 

                                 Namarie!I do zobaczenia przy następnym rozdziale ;) 
                                                                              ~BillyKaulitz

Gdy koszmary stają się rzeczywistością...


Rozdział 6-Spacer.
Jednak wyszedł.Postanowił pójść za Azul i zobaczyć gdzie wychodzi o tak późnej porze.Legolas pomimo złego stanu wyszedł z namiotu i poszedł za Azul.Znalazł ją nad rzeką.Siedziała na brzegu i moczyła stopy w strumieniu.Blask księżyca oświetlał jej rysy twarzy i ukazywał w pełni jej urodę.Gdy elf chciał podejść bliżej zagapił się i nadepnął na gałąź,która swoim trzaskiem obudziła Azul z transu.Elfka od razu chwyciła łuk i wycelowała go w ciemność oraz spytała:
-Kto tam?
Legolas stał chwilę w ukryciu,ale w końcu wyszedł z cienia:
-Co tutaj robisz?!-krzyknęła teraz wytrącona z równowagi elfka-Powinieneś leżeć w łóżku i odpoczywać!-rzuciła łuk na ziemię,podbiegła do niego i zaczęła sprawdzać czy gdzieś nie krwawi
-Spokojnie Azul!Wszystko jest dobrze.-rzekł do niej Legolas uśmiechając się.Azul zawstydzona i lekko zarumieniona odeszła dwa kroki od niego:
-Przepraszam.Już tak mam,ale co ty tu robisz?-powiedziała wciąż na niego nie patrząc
-Mógłbym cię spytać o to samo.-odparł elf wciąż się miło do niej uśmiechając-Ja wiem co tu robię.Co robi w lesie o późnej porze piękna,młoda i mądra elfka?To jest dobre pytanie.-dodał i uśmiechnął się jeszcze bardziej.Teraz oboje stali przy brzegu rzeki.Teraz jego twarz oświetlał księżyc i podkreślał rysy jego twarzy.Azul spojrzała mu w oczy:
-Piękna?Młoda?Mądra?O kim mówisz?-zdziwiła się
-O tobie.-powiedział Legolas.Azul zarumieniła się jeszcze bardziej.Nagle zaczęła drżeć:
-Proszę.Tobie przyda się bardziej.-rzekł ponownie elf zdejmując i dając jej swój płaszcz
-Dziękuję.Nie tylko za płaszcz.-powiedziała szeptem.Spojrzeli sobie ponownie w oczy.Azul zauważyła w nich coś tajemniczego,coś co sprawiało,ze niemogła przestać na nie patrzeć.Legolas także zauważył to,ale w jej pięknych błękitnych oczach.Nagle elf spytał:
-Skoro to już jesteśmy to może chcesz się przejść?
-Taki spacer tak?-spytała cicho.Była urzeczona jego głosem:
-Tak.-odpowiedział i poszli wzdłuż rzeki-Czemu się tak zdziwiłaś gdy powiedziałem o tobie piękna,młoda i mądra?-zaczął nagle elf
-Bo nie posiadam żadnej z tych cech.-powiedział z powagą Azul
-Jesteś piękna tylko tego nie widzisz.Jesteś mądra,ale tego nie chcesz widzieć.-odparł-A co do wieku to ile ty masz właściwie lat?
-Mam dwa tysiące dziewięćset trzydzieści jeden lat.-powiedziała po czym dodała-Ale ja jestem stara.-roześmiała się
-Ja ma tyle samo lat,a po tobie tego nie widać.-odpowiedział Legolas i też się roześmiał.Szli jeszcze chwilę wzdłuż rzeki rozmawiając na różne tematy.Mówili o łukach i strzałach,lasach i dolinach oraz gwiazdach.Nagle elf coś sobie przypomniał:
-Nie jesteś już na mnie zła?-spytał Azul
-Oczywiście,że jestem.-powiedziała z powagą-Ale widzę,że na ciebie nie ma siły.-tutaj się uśmiechnęła.Miała bardzo ładny uśmiech,który podobał się Legolasowi:
-Szkoda.No chyba czas wracać.Już świta.-powiedział spoglądając na wschodzące słońce
-Masz rację,ale ja lubię wschody i zachody słońca,są piękne.Chcę jeszcze zostać.-odpowiedziała
 -Ja także je lubię.Zostańmy więc.-odparł i usiedli w trawie patrząc na słońce,które wstawało nad horyzontem.W końcu gdy pokazało się całe,wstali i poszli czym prędzej do namiotu by Tauriel o niczym nie wiedziała,a podczas tej drogi już nic nie mówili.




W tym rozdziale chcę podziękować mojej koleżance Weronice :D Dziękuję jej za to,że pomogła mi z tym rozdziałem i że dzięki jej  kreatywnym pomysłom dostałam wenę ;) :3

Gdy koszmary stają się rzeczywistością...

Rozdział 5-Azul.
Elf obudził się,ale nie otwierał oczu.Nie chciał wiedzieć co go czeka gdy tylko je otworzy i chciał tylko leżeć i myśleć co dalej z nim będzie.Wtem usłyszał słodki, melodyjny,dziewczęcy głos:
-I mogłabyś jeszcze przynieść trochę mięty i malwy!
-Jasne,ale po co?-powiedziała inna osoba.Rozpoznał w tym drugim głos Tauriel:
-Bo malwa sprawia,ze rany goją się szybciej.-odpowiedział głos,który odezwał się pierwszy-Mięta natomiast dodaję lepszego smaku,a chcę żeby mu smakowało jak się obudzi
-Rozumiem.-odparła Tauriel z lekkim śmiechem w głosie.Nastąpiła chwila ciszy.Nie było słychać nic oprócz cichego stukania w kącie pomieszczenia,w którym był.Legolas otworzył powoli oczy.Zaczął rozglądać po owym pomieszczeniu,które okazało się namiotem,w którym leczona Strażników Mrocznej Puszczy.Rozpoznał go pomimo,że nigdy nie był w środku.Namiot wydawał się jeszcze większy niż od zewnątrz.Pod jedną ze ścian stały półki zapełnione księgami i dziwnymi ziołami oraz miksturami.W lewym kącie przy drzwiach stał stolik na którym leżała otwarta książka i kilka butelek z różnymi płynami.Przy właśnie tym stoliku stała elfka,którą pierwszą po przebudzeniu usłyszał elf.Była wysoka,smukła i drobna.Jej blond falowane włosy opadały jej prawie do pięt.Na głowie miała skromy wianuszek z liści,a na twarzy uśmiech.Twarz miała ani chudą,ani grubą i nie miala żadnych oznak starości jak u każdego elfa,Oczy miała błękitne jak przezroczyste niebo i promienną cerę.Śpiewała jakąś pieśń pod nosem,ale Legolas usłyszał i rozpoznał fragment:
-A Elbereth Gilthoniel,
Silvren penna miriel,
O menel aglar elenath!
Gilthoniel,A!Elbereth!
Pomimo iż Legolas słyszał jak śpiewają elfy był zaskoczony czystością jej głosu,tym,że był taki melodyjny i dźwięczny.Elfka zdawała się nie zauważyć,że on się zbudził.Gdy tak patrzał na tą cudowną istotę weszła Tauriel z ziołami w sakiewce i na rękach:
-Proszę.-rzekła kładąc zioła na stole
-Dziękuję ci Tauriel.-odpowiedziała blondowłosa elfka-W samą porę bo Książęca Mość się właśnie obudził.-dodała i spojrzała łagodnie na Legolasa,który spojrzał jej w tym momencie w oczy.Było w nich coś urzekającego,ale zarazem uspokajającego:
-Witaj Legolasie.-powiedziała Tauriel
-Witaj Tauriel.-odparł Legolas,ale wciąż patrzał na drugą elfkę
-Oh!Zapomniałam was sobie przedstawić.-rzekła nagle rudowłosa elfka na co ta druga spojrzała na Legolasa-Legolasie to jest Azul,moja siostra.Azul to Legolas,Książe Mrocznej Puszczy.-Azul lekko ukłoniła się Legolasowi i wróciła do zajęć
-Twoja siostra?-spytał elf zaskoczony
-Przybrana mówiąc ściślej.-powiedziała Azul.Nastała niezręczna cisza,którą przerwała Tauriel:
-Zostawię was samych bo Azul musi zmienić ci opatrunek,a poza tym na pewno zgłodniałeś
-Tak,tak.-odpowiedział Legolas i nagle zorientował się,że górna część jego garderoby gdzieś znikła-Gdzie moje odzienie?
-To chyba zrozumiałe,że moja siostra musiała jakoś cię opatrzyć.-powiedziała Tauriel i zaczęła się lekko śmiać
-…a to trudne gdy trzeba to zrobić gdy osoba ranna jest ubrana.-dokończyła za nią siostra teraz także się śmiać.Podeszła do Legolasa z miską i rzekła:
-Wypij to zmorzy głód i poczujesz się lepiej.-książe posłuchał i wypił zawartość miski.To była dobra zupa i musiał przyznać,że lepszej nie jadł.Miała też racja pod względem jego samopoczucia;czuł się o wiele lepiej!Chciał coś jeszcze powiedzieć w zemście do Tauriel,ale jej już nie było:
-Nie ruszaj się.Muszę cię jakoś dobrze usadowić by zmienić opatrunki.-ciągneła Azul.Legolas chciał się dowiedzieć więcej:
-Mogłabyś odpowiedzieć mi na kilka pytań?
-Oczywiście.-powiedziała Azul odwiązując mu stare opatrunki i powoli zabierając się do zakładania nowych-No szybko się goją
-A więc.Jak długo tu jestem?-spytał i spojrzał na swoje rany.Rzeczywiście były prawie niewidoczne
-Pięć dni.-odpowiedziała elfka
-Jak to się stało,że żyję i że moje rany tak szybko się goją?-zadał kolejne pytanie
-Ja i Tauriel pomogłyśmy reszcie gdy straciłeś przytomność.-mówiła delikatnym
głosem-A co do szybkiego gojenie się ran to jest moja tajemnica
-Rozumiem.Mam jeszcze tylko jedno pytanie.-rzekł Legolas spokojnie spoglądając na jej ręce delikatnie opatrujące jego ramię-Czemu właściwie zemdlałem?
-Orkowie zakradli się od tyłu i postrzelili cię zatrutymi strzałami.-powiedział teraz już nie tak bardzo delikatnym głosem,ale bardziej zdesperowanym-Tauriel też by to spotkało gdyby nie to,że nie umiem usiedzieć w miejscu gdy coś się dzieję.Śmieszne prawda?
-Tak,śmieszne.Zanim straciłem przytomność zauważyłem,że dobrze walczysz.-powiedział Legolas i ich oczy nagle się spotkały

-Naprawdę?-spytała elfka rumieniąc się-Ja tak nie sądzę więc wciąż ćwiczę.-dodała.Nie odzywali się do siebie już do końca dnia jednak nim Legolas zasnął zauważył,że Azul wymyka się z namiotu na spacer.Po tym miłym dniu spędzonym z Azul musiał przyznać,że jednak nie ma zamiaru szybko się z niego ruszać.

piątek, 20 czerwca 2014

Gdy koszmary stają się rzeczywistością...


Rozdział 4-Bliżej prawdy.
Legolas był gotowy do misji.Wiedział też,że to może być jedyna okazja by poznać tajemnice ukrywane przez ojca:
-Legolasie!Legolasie mogę wejść?-był to głos Tauriel-Naczelniczki Straży Mrocznej Puszczy i takiej jakby przyjaciółki Legolasa
-Wejdź.-odpowiedział elf.Weszła.Tauriel miała tylko sześćset lat,miała długie,proste i rude włosy.Raczej rzadko się uśmiechała:
-Masz być zaraz pod bramą.Twój ojciec kazał mi przypomnieć.-powiedziała patrząc na Legolasa
-Oczywiście,zaraz będę.-powiedział dość chłodno na wzmiankę o ojcu-Przekaż mojemu ojcu,że chcę z nim porozmawiać za nim wyruszymy dobrze Tauriel?-dodał
-Oczywiście.-odrzekła elfka i wyszła.Legolas został sam ze swoimi myślami.Potem poszedł pod bramę i zastał tam ojca.Stał dumnie i teraz gdy stanęli przed sobą widać było,że są bardzo podobni,ale nie w posturze:
-Chciałeś ze mną porozmawiać prawda Legolasie?-rzekł ojciec tym samym bezbarwnym tonem co zawsze
-Tak!-odpowiedział młodszy elf i powiedział ojcu wszystko co chciał,a potem wyruszyli w drogę.Gdy zaczęło się ściemniać Tauriel podjechała na koniu do Legolasa:
-Zaraz musimy postawić obóz.Niedługo nadejdzie noc.-oznajmiła patrząc w niebo
-Racja.-odparł elf do towarzyszki.Gdy tylko to oznajmili wszycy stanęli,zeszli z koni i zaczęli rozkładać obóz.To nie był dla nich najlepszy dzień:przebyli mniej staj niż chcieli po napotkali jakieś krzaki i większość straży dostała uporczywej wysypki.Pod wieczór gdy obóz był już gotowy niektórzy z poszkodowanych wychodzili z dość dużego,prowizorycznego namiotu.Legolas na szczęście nigdy nie miał zaszczytu tam trafić.Dlaczego?Bo tam trafiali ci co potrzebowali pomocy ze strony osoby znającej się na różnych schorzeniach,truciznach i innych takich rzeczach.Stał on na obozowisku za każdym razem i Legolas zawsze go widział,ale nigdy nie kwapił się być zajrzeć do środka.Gdy tak patrzał na namiot i myślał czy pójść do niego zajrzeć usłyszał:
-Orkowie!Orkowie nadchodzą z północy!-był to jeden ze strażników i był zdyszany co świadczyło o tym,że biegł cała drogę by wszystkim do ogłosić


-Alarm!-ryknęła Tauriel i ci co zdążyli zasnąć obudzili się,zabrali z ziemie swoje łuki i kołczany,miecze i sztylety i popędzili w kierunku północnym.Kilkoro elfów już walczyło z stawiającymi opór orkami.Legolas wyciągnął łuk.W ostatniej chwili trafił jednego orka,który podchodził od tyłu do jednego z elfów,po czym jednym zwinnym susem wskoczył na pobliskie drzewo skąd miał lepszy punkt do strzelania.Zauważył,że Tauriel wbiega głębiej do lasu więc pobiegł za nią.Gdy dotarł tam gdzie ona,Tauriel właśnie walczyła dość dużą grupą orków i więcej się zbliżało.Gdy on walczył poczuł,że coś wbija mu się w plecy,a raczej pełno czegoś.Upadł na glebę i obraz przed jego oczami rozmazywał się.Przez zamazany obraz zauważył jak Tauriel z pomocą przybiegła inna elfka i do tego wygladała jak ta z jego koszmaru!Wyciągnęła dwa sztylety i rozpłatywała orków z dziecinną łatwością.Legolas nic więcej nie zobaczył prócz zamazanych sylwetek Tauriel i drugiej elfki,po czym z bólem w całym ciele stracił przytomność.

Gdy koszmary stają się rzeczywistością...

Główni bohaterowie
Chciałam wprowadzić czytelników lepiej w moją opowieść ponieważ pojawi się nowa postać i pomyślałam,że lepiej by było gdy byście lepiej ją poznali ;) :

Legolas
Pochodzenie:Elf,z plemienia Sindarów,Eldar
Rodzice:Król Thranduil,matka nieznana
Rodzeństwo:Brak
Ur. Prawdopodobnie w 1390 roku 2 epoki.Miał około 2931 lat.

Dodatkowe info:
Tak jak ojciec był Szarym Elfem.
Świetnie rzeźbi w drewnie.


Tauriel
Pochodzenie:elfka
Rodzice:Nieznani
Rodzeństwo:W filmie nie,lecz w mojej opowieści owszem(Azul-informacje niżej)
Ur.Dokładnie nie wiadomo,ale wiadomo,że w filmie miała tylko 600 lat(u elfów była praktycznie dzieckiem)

Dodatkowe info:
Wraz z przybraną siostrą naczelniczka straży Mrocznej Puszczy.


Azul
Pochodzenie:elfka,po części utajnione przez Thranduila
Rodzice:Znał ich tylko Thranduil,ale to ukrywał
Rodzeństwo:przybrana siostra Tauriel
Ur.Tauriel traktuje ją jak dziecko choć Azul jest od niej dużo starsza.Tak jak Legolas urodziła się prawdopodobnie w 1390 roku 2 epoki,miała około 2931 lat.

Dodatkowe info:
Jedna z naczelniczek straży Mrocznej Puszczy.
Uzdrowicielka.(najczęściej uzdrawiała strażników Mrocznej Puszczy)


 

Thranduil
Pochodzenie:elf,Sindar
Rodzice:Ojciec-Oropher,Matka-Nieznana
Rodzeństwo:Brak
Ur. Wiadomo tylko,że Pierwsza Era

Dodatkowe info:
Tytuł,przydomek:Król Leśnego Królestwa

Był Szarym Elfem.


Wpadajcie proszę na tego bloga :D :http://koszmararzeczywistosc.blogspot.com/ jest o tej samej tematyce i idzie w podobnym kierunku co mój.Dziękuję także blogerce z tego bloga za wsparcie przy odnawianiu bloga po tym jak stary zniknął :3 


Gdy koszmary stają się rzeczywistością...

ROZDZIAŁ 3-Misja.
Kolejna strzała ii środek!Legolas jak zwykle strzelał precyzyjnie z łuku gdy usłyszał znajomy głos:
-Legolasie!Witaj Legolasie!-był to głos owego strażnika,który wcześniej rozmawiał z jego ojcem
-Witaj Barcie.-przywitał go dość chłodno Legolas-Co cię do mnie sprowadza?
-Twój ojciec Thranduil kazał cię powiadomić,że wyruszasz na misję.-rzekł Bart-Masz razem z kilkoma strażnikami Mrocznej Puszczy wyruszyć na wschód.Waszym zadaniem będzie wytropić,unieszkodliwić i w razie konieczności zabić orków,którzy tam są.Masz stawić się jutro o świcie przed bramą
-Doprawdy?-młody elf udawał szczerze zdziwionego tą wiadomością-Czemu?
-Twój ojciec uznał no…że to odciągnie twoje myśli od koszmaru,który ponoć ostatnio nie daję ci spokoju Legolasie.-rzekł po raz kolejny strażnik.Wydawał się lekko zdenerwowany
-Rozumiem.-odparł spokojnie Legolas.Strażnik kłaniając się mu odszedł coś mamrocząc pod nosem.Legolas postanowił przygotować się do misji.W tym czasie nie tylko on się szykował:
-Tauriel co ty robisz?-spytała siostra
-Szykuję się.Niedługo jadę na wschód kraju.-rzekła Tauriel
-I ja o tym nie wiem?!-zbulwersowała się jej siostra-Beze mnie nie poradzicie sobie!
-Myślałam,że wiesz.-powiedziała szczerze,rudowłosa elfka-No cóż jak ty nie jedziesz to ja też.Pogadam o tym z Thranduilem.O nie!Nie zdąże,muszę pogadać o tym z Bartem
-Rozumiem.Na wszelki wypadek przygotuję się.-powiedziała drobniejsza i blondowłosa elfka.Tauriel popędziła do strażnika Barta:
-Thranduil wyraźnie powiedział,że ona nie może jechać!-rzekł Bart
-Albo jadę z nią albo nie jadę!-krzyknęła elfka
-Ale…och!-westchnął drugi strażnik-Dobrze.Tylko ma ciągle być w namiocie tak jak zawsze.Zrozumiałaś?!Powiadomię Thranduila
-Oczywiście!Ucieszy się.Oczywiście będzie mogła wychodzić wieczorem i w nocy prawda?-rzekła Tauriel
-Tak,ale całą odpowiedzialność bierzesz na siebie!-odpowiedział Bart
-Rozumiem.-rzekła i pobiegła do siostry by jej przekazać dobrą wiadomość.Jej siostra się ucieszyła:
-Ale pamiętaj,że musisz stawić się przed bramą o świcie!-uspokajała ją Tauriel
-Jasne siostrzyczko.-powiedziała jej siostra uradowana


Legolas w tym czasie myślał nad słowami ojca i przygotowywał się do misji.Gdy był już gotowy udał się na spoczynek lekko zdenerwowany na ojca.

czwartek, 19 czerwca 2014

Gdy koszmary stają się rzeczywistością...


 Rozdział 2-Kłamstwa              Thranduila.

-Ależ Legolasie!Czyż nie mówiłem Ci,że to tylko koszmar!-mówił ojciec Legolasowi gdy ten po raz kolejny opowiedział ponownie mu jego ciągły koszmar
-Coś jest nie tak!-sprzeciwił mu się syn-To musi coś oznaczać skoro tyle razy się powtarza!
-Legolasie czy na pewno opowiedziałeś cały sen?-spytał ojciec podejrzliwie. Legolas nigdy nie mówił mu prawdziwego końca.Nie wspominał o tej tajemniczej dziewczynie:
-Nie do końca.-odpowiedział ojcu-
To opowiedz prawdziwe zakończenie.-rzekł Thranduil spokojnie lecz w jego głosie była nuta niepokoju
-No wiec…kilka metrów od Tauriel leży jakaś elfka…-zaczął
-Elfka?!Opisz ją!-jego ojciec widocznie się zaniepokoił
-Drobna.Ma blondwłosy.Widać jednak,że jest dorosła…-mówił
-To sonsens!Bzdury!Nie przejmuj się tym synu.-powiedział Thranduil wciąż bardzo zaniepokojony.Było widać,że coś wie na jej temat i nie chcę mu powiedzieć:
-Ojcze widzę,że coś ukrywasz.-powiedział Legolas powoli i spokojnie-Znasz tą elfkę?
-Nie!Skąd Ci to przyszło do głowy Legolasie.-powiedział Thranduil,odwrócił się po czym kontynuował-Musisz już iść.Mam ważne sprawy do załatwienia.-odrzekł ojciec.Elf stał przez chwilę wpatrując się w plecy wciąż odwróconego ojca po czym odszedł.”On coś wie”myślał.Wtem zauważył,że jego ojciec wzywa do siebie jednego z głównych strażników Mrocznej Puszczy.Postanowił,że ich podsłucha to może dowie się więcej o tej elfce.Zakradł się i schował za ściana niedaleko tronu by wszystko słyszeć:
-Naprawdę?-zdziwił się strażnik-Ale…ale to nie może przecież dotyczyć jej prawda Thranduilu?-w jego głosie było coś niepokojącego.Jego ojciec nic nie mówił. Pewnie zastanawiał się nad czymś.Nagle przemówił:
-Nie wiem.Nie wiem.To niestety jest dość prawdopodobne.-Legolas słuchał tego z zaciekawieniem-Nie możemy pozwolić by Legolas czegoś się dowiedział zrozumiałeś?!Nie może jej poznać!
-O-oczywiście Panie.Lecz nie rozumiem czemu.-powiedział strażnik roztrzęsiony
-Nie podoba mi się to.Jako,że często pomaga strażnikom chciałbym byś ty zlecił mu misję dzięki której zapomni o tym.Niech wyruszy na waszą kolejną misję tą na której macie unieszkodliwić orków z wschodu naszego kraju.-powiedział Thranduil.Przechadzał się na podeście gdzie stał tron to w jedną stronę,to w drugą wciąż nad czymś myśląc:
-Rozumiem.Legolas o niczym się nie dowie.-rzekł drugi

-Idź i znajdź go.Mam nadzieję,że wszystko pójdzie po naszej myśli.-powiedział król jakby do siebie lecz strażnik odszedł z ukłonem.Młody elf nic z tego nie rozumiał.Legolas liczył,że czegoś się dowie,a jednak wciąż wiedział tyle co wcześniej czyli kompletnie nic.Co wie jego ojciec lecz nie chcę mu wyjawić?I kim jest ta”ona” o której wspominał w rozmowie ze strażnikiem no i czy to ma coś wspólnego z jego koszmarem?Nie wiedział.Postanowił,że pójdzie postrzelać z łuku bo wtedy najlepiej mu się myśli i wtedy jest bardziej rozluźniony,a teraz tylko tego potrzebował.

Gdy koszmary staja się rzeczywistością...

            Rozdział 1-Początek końca.

Biegł.Biegł lasem chociaż sam nie wiedział dlaczego.Stanął.Rozejrzał się wokół. Za nim,obok niego i przed nim leżały ciała,a w lesie unosiła się dziwna mgła,która nadawała Mrocznej Puszczy tajemniczość i grozę.Znów zaczął biec.Wokół niego migały ciała i zamazane sylwetki tych,którzy ocaleli i pomagali innym.Wśród ciał było dużo orków,ale były tam też elfy.Straty były ogromne.Prawda:więcej było ciał orków,ale elfy też ucierpiały.Nie mógł na to patrzeć wiec rozglądał się patrząc w inną stronę.Nagle zobaczył rudowłosą elfkę,martwą. To była Tauriel:jedna ze strażniczek Mrocznej Puszczy.Biegł dalej.Słyszał krzyki rozpaczy i paniki,ale się nie zatrzymywał.Nagle zobaczył ją.Tą elfkę widział tu,w swoim koszmarze zawsze.Leżała na ściółce jak zwykle w tym samym miejscu.Drobna,blondowłosa i prawie bez życia.Nie znał jej,ale coś sprawiało,że chciał do niej podejść i pomóc jej.Był już blisko,już prawie mógł jej dotknąć gdy nagle świat wokoło zawirował.Budził się.”Nie teraz!Znów to samo…tylko nie teraz!”myślał.Nagle koszmarny świat zniknął.Elf zbudził się zlany potem.”Znów ten koszmar!”mówił sobie w myślach”Znów wizja wojny i…ta elfka…”.Legolas już od kilku tygodni miał ten sam koszmar i zawsze gdy tylko doszedł do tej dziewczyny budził się.Myślał,że jeśli tym razem pobiegnie do niej to zdąży.”Ale to na nic!” pomyślał zły na samego siebie.Wstał i ubrał się.Wciąż myślał nad tym koszmarem.Czy on coś oznacza?Wtedy nie wiedział.Gdy się ubrał wyszedł ze swojej komnaty i szybkim krokiem poszedł do swojego ojca-Thranduila.
                     
Notka dla czytelników:

Wiatjcie!Ten blog jest kontynuacją mojego poprzedniego o tym samym tytule. Tamten przestał istnieć bo zapomniałam hasła do konta jednak na tym blogu znajdą się stare rozdziały,które zdążyłam napisać oraz prolog.Mam nadzieję,że każdemu się spodoba J
                     Z uszanowaniem…
                                       ~BillyKaulitz

                                     
                                                 Prolog :
Legolas,Książe elfów Mrocznej Puszczy z plemienia Sindarów,syn Thranduila od pewnego czasu ma problemy ze snem.Każdej nocy śni mu się ten sam koszmar.Koszmar ten powtarza się co noc i zawsze urywa się w tym samym momencie. Elf nie wie jednak,że ten koszmar to tylko początek strasznych zdarzeń,które mają niedługo nastąpić w Mrocznej Puszczy i jej okolicach.Nie wie też że to może oznaczać koniec rządów jego ojca.Problemem jest też to,że elfy będą musiały zawrzeć pokój z innymi plemionami jeśli chcą wygrać zbliżającą się wojnę i przeżyć.Czy Legolas,jego ojciec i przyjaciele dadzą radę siłą zła i straszliwym orkom oraz innym kreaturom?Czy miłość,zdrada i śmierć staną im na drodze?

Poznajcie całkiem inną historię Mrocznej Puszczy i Śródziemia…