Rozdział 2-Kłamstwa Thranduila.
-Ależ Legolasie!Czyż nie mówiłem Ci,że to tylko
koszmar!-mówił ojciec Legolasowi gdy ten po raz kolejny opowiedział ponownie mu
jego ciągły koszmar
-Coś jest nie tak!-sprzeciwił mu się syn-To musi
coś oznaczać skoro tyle razy się powtarza!
-Legolasie czy na pewno opowiedziałeś cały
sen?-spytał ojciec podejrzliwie. Legolas nigdy nie mówił mu prawdziwego
końca.Nie wspominał o tej tajemniczej dziewczynie:
-Nie do końca.-odpowiedział ojcu-
To opowiedz prawdziwe zakończenie.-rzekł Thranduil
spokojnie lecz w jego głosie była nuta niepokoju
-No wiec…kilka metrów od Tauriel leży jakaś
elfka…-zaczął
-Elfka?!Opisz ją!-jego ojciec widocznie się
zaniepokoił
-Drobna.Ma blondwłosy.Widać jednak,że jest
dorosła…-mówił
-To sonsens!Bzdury!Nie przejmuj się tym
synu.-powiedział Thranduil wciąż bardzo zaniepokojony.Było widać,że coś wie na
jej temat i nie chcę mu powiedzieć:
-Ojcze widzę,że coś ukrywasz.-powiedział Legolas powoli
i spokojnie-Znasz tą elfkę?
-Nie!Skąd Ci to przyszło do głowy
Legolasie.-powiedział Thranduil,odwrócił się po czym kontynuował-Musisz już
iść.Mam ważne sprawy do załatwienia.-odrzekł ojciec.Elf stał przez chwilę
wpatrując się w plecy wciąż odwróconego ojca po czym odszedł.”On coś
wie”myślał.Wtem zauważył,że jego ojciec wzywa do siebie jednego z głównych
strażników Mrocznej Puszczy.Postanowił,że ich podsłucha to może dowie się
więcej o tej elfce.Zakradł się i schował za ściana niedaleko tronu by wszystko
słyszeć:
-Naprawdę?-zdziwił się strażnik-Ale…ale to nie może
przecież dotyczyć jej prawda Thranduilu?-w jego głosie było coś
niepokojącego.Jego ojciec nic nie mówił. Pewnie zastanawiał się nad czymś.Nagle
przemówił:
-Nie wiem.Nie wiem.To niestety jest dość
prawdopodobne.-Legolas słuchał tego z zaciekawieniem-Nie możemy pozwolić by
Legolas czegoś się dowiedział zrozumiałeś?!Nie może jej poznać!
-O-oczywiście Panie.Lecz nie rozumiem
czemu.-powiedział strażnik roztrzęsiony
-Nie podoba mi się to.Jako,że często pomaga
strażnikom chciałbym byś ty zlecił mu misję dzięki której zapomni o tym.Niech
wyruszy na waszą kolejną misję tą na której macie unieszkodliwić orków z
wschodu naszego kraju.-powiedział Thranduil.Przechadzał się na podeście gdzie
stał tron to w jedną stronę,to w drugą wciąż nad czymś myśląc:
-Rozumiem.Legolas o niczym się nie dowie.-rzekł
drugi
-Idź i znajdź go.Mam nadzieję,że wszystko pójdzie
po naszej myśli.-powiedział król jakby do siebie lecz strażnik odszedł z
ukłonem.Młody elf nic z tego nie rozumiał.Legolas liczył,że czegoś się dowie,a
jednak wciąż wiedział tyle co wcześniej czyli kompletnie nic.Co wie jego ojciec
lecz nie chcę mu wyjawić?I kim jest ta”ona” o której wspominał w rozmowie ze
strażnikiem no i czy to ma coś wspólnego z jego koszmarem?Nie
wiedział.Postanowił,że pójdzie postrzelać z łuku bo wtedy najlepiej mu się
myśli i wtedy jest bardziej rozluźniony,a teraz tylko tego potrzebował.
No coraz dłuższe rozdziały i podoba mi się to :D No troszkę się w mojej głowie poukładało, ale nie dużo. Czekam na następny rozdział :***** Pozdrawiam i NieZapomnij
OdpowiedzUsuńTo świetnie,że ci się podoba ;) Już zajmuję się nextem i NieZapomne ;) :D Namarie!!
OdpowiedzUsuń