Playlista

sobota, 13 grudnia 2014

Gdy koszmary stają się rzeczywistością...

Rozdział 10-Historia Azul i kolejny problem.
Szli dalej przez ten ciemny gąszcz drzew i krzaków rozglądając się bacznie na boki. Teraz każdy najcichszy dźwięk wydawał się dość wrogi. Legolas tym się nie przejmował. Elf był zajęty myśleniem nad tą wariacką sprawą. „Co mogło się zdarzyć, że mój ojciec nie chcę nic powiedzieć?” rozmyślał tak jakby ta informacja była mu potrzebna do życia-jak tlen. W końcu ponownie się odezwał:
-Jak myślisz Tauriel, o co mu właściwie chodzi?
-Jeśli mam być szczera to nie mam pojęcia. Nie wiem co mogło sprawić, że nie chce nam nic powiedzieć.- odpowiedziała Tauriel również w głębokim zamyśleniu
-Tak czy tak muszę się dowiedzieć o co chodzi.- kontynuował elf- Azul nigdy nie zastanawiało jej pochodzenie?
-Chyba nie. –przyznała elfka - Od kiedy sięgam pamięcią ona zawsze zachowywała się jakby była moją biologiczną siostrą. Może myślała nad tym, a może nie, ale nigdy nie rozmawiałyśmy na ten temat. Nigdy nie rozmawiamy o takich rzeczach…
Znowu zapadła cisza, którą ponownie przerwał Legolas:
-Może byś z nią jednak porozmawiała?- spytał
-Raczej nie. Chyba rozumiesz, że to delikatny temat, a poza tym wyciąganie tego po latach to zły pomysł
-To może opowiedz mi o tych latach gdy już byłyście siostrami?- spytał Legolas- Może to nam jakoś pomoże.
-W sumie… Dobrze.- zgodziła się Tauriel- Więc jak mówiłam: Była u nas od kiedy pamiętam, zawsze była energiczna, w dzieciństwie często uczyła mnie jak się strzela z łuku, jest w tym niezastąpiona, gdy skończyłam około trzysta lat to mój ojciec prosił twojego ojca żeby zaangażował Azul w jakąś pracę i twój ojciec po długich namowach postanowił, że ona będzie leczyć rannych bo zawsze się na tym znała. Przed leczeniem rannych jej pracą było pilnowanie więźniów w królewskich lochach. No i minęło kilka lat i jesteśmy teraz tu. Właściwie więcej ci nie mogę powiedzieć bo reszta to nieważne szczegóły.- skończyła
-To zawsze coś…- zaczął elf, ale Tauriel mu przerwała
-A! Azul ma taką dziwną bliznę na prawej ręce. Ojciec zawsze mówi, że Azul ma tak od urodzenia, ale ja w to wątpię
-Sam nie wiem co o tym myśleć. Będę musiał nad tym pomyśleć. Mam nadzieję, że mi pomożesz.- stwierdził przyjaciel elfki
-Postaram się. Teraz odnowiłeś moją ciekawość.- zgodziła się elfka.
Legolas odwrócił głowę żeby spojrzeć na Azul. Nie wyglądała na kogoś kto się przejmuje swoją historią od kołyski. Rozmyślania elfa przerwał okropny trzask gałęzi. Gałęzi? To brzmiało bardziej tak jakby ktoś wyrywał całe drzewa. Trzask ucichł. Wszyscy zgodzili się, że trzeba wysłać kogoś na zwiady i tak zrobili. Po kilku minutach zwiadowca wrócił:
- Ten trzask to były trolle. Są wszędzie wokół nas
-Dziękuję.- odpowiedział mu Legolas, a potem krzyknął do całej reszty- Musimy zostać tu na noc! Jesteśmy otoczeni przez trolle więc przygotujcie się na ciężką noc!
Wszyscy z lekkim strachem zaczęli rozkładać ponownie obóz. Większego pecha chyba nie mogli mieć:
-I teraz będziemy mieli dzień do tyłu tak?- elf usłyszał za sobą dźwięczny głos. Odwrócił się. To była Azul:
-Niestety tak.- stwierdził
-Ciekawe czemu mamy takiego pecha.- stwierdziła Azul
-Mnie bardziej ciekawi czemu ostatnio tutaj jest coraz więcej kreatur. Jest ich więcej niż zwykle.- zauważył Legolas- Czuję, że szykuje coś strasznego.

Po jego ostatnich słowach zapadła cisza i on i jego towarzyszka zaczęli pomagać przy rozkładaniu obozu. Czy elf miał racje? Czy nadchodziło coś czego powinni się bać?

sobota, 13 września 2014

Gdy koszmary stają się rzeczywistością....

Rozdział 9- No to w drogę!
Następnego dnia Legolas wstał wesoły i wypoczęty. Usłyszał jakieś hałasy na zewnątrz namiotu i postanowił sprawdzić co to. Zauważył Tauriel pakującą różne rzeczy i podszedł do niej:
-Widzę, że wstałeś. – zaczęła z uśmiechem Tauriel
-Tak. – dopowiedział elf- Co tu się dzieję? – po chwili dodał
-Pakujemy się. Niedługo wyruszamy w dalszą drogę.- odparła rudowłosa elfka podając mu tobołek- Jeśli chcesz możesz pomóc
-Świetnie.-zgodził się Legolas.
Podczas pakowania rzeczy elf rozglądał się po obozie. Wszyscy ciężko pracowali by wyruszyć jak najszybciej. Nie widział jednak nigdzie swojej nowej przyjaciółki-Azul. Postanowił spytać o nią Tauriel:
-Gdzie jest twoja siostra?
-Szykuję rannych do dalszej drogi. Szczęście, że nie maja już większych obrażeń.- odparła Tauriel
Po mniej więcej dwóch godzinach pakowania się wyruszyli. Szli przez las, który choć znany wydawał się wrogi i nigdy się niekończący. Wtedy do Legolasa i Tauriel przybiegła Azul:
-I jak tam podróż? – spytała z uśmiechem-widocznie ona też się wyspała
-Dobrze tylko jest tu jakoś dziwnie i wrogo.- odparła jej siostra rozglądając się na boki
-Spokojnie Tauriel! Jeśli ktoś znowu nas zaatakuje to sobie poradzimy.-powiedziała Azul- Mam przynajmniej taką nadzieje- dodała po chwili namysłu i też zaczęła rozglądać się na boki. Legolas za to wyciągnął łuk w razie gdyby trzeba było się bronić. Nagle wszyscy stanęli. Coś lub ktoś chodził między drzewami. Każdy instynktownie wyciągnął broń i był gotowy do walki. To coś było coraz bliżej:pięć metrów, cztery, trzy…i….. na drogę elfom wyskoczyła sarna. Wszyscy schowali broń podczas gdy sarna przyglądała się im swoimi bystrymi, czarnymi oczkami. Stała tak jeszcze chwilę i pobiegła dalej w swoja stronę. Pochód ruszył:
-Mieliśmy szczęście, że to była tylko sarna.-zauważył Legolas
-Racja. – zgodziła się Azul – Lepiej sprawdzę jak mają się ranni.-dodał i biegiem doszła na środek pochodu. W tym czasie Legolas postanowił się spytać Tauriel czy wie coś o pochodzeniu swojej siostry:
-Tauriel.-zaczął-Mam pytanie…
-Jakie?-spytała elfka zwracając na niego swój wzrok
-Czy wiesz coś o pochodzeniu swojej Azul?-po tym pytaniu Tauriel odwróciła głowę i spojrzała na siostrę z zatroskaną miną po czym odparła:
-Nie. Nie wiem
Legolas nie miał jednak zamiaru się poddać:
-Na pewno ? Może wiesz cokolwiek! Może kim byli jej rodzice lub coś innego?
-Naprawdę nie wiem.-zaprzeczyła ponownie elfka- Ale szczerze mówiąc chciałabym wiedzieć.-spuściła oczy ku ziemi-Jedyne co pamiętam to jest to, że jak byłam jeszcze mała ona już była u nas. Uwielbiałyśmy się razem bawić. Uczyła mnie tylu rzeczy i była dla mnie przykładem jako ta starsza. Nigdy nie zastanawiałam się czemu wygląda inaczej niż nasza rodzina.- dodała ze smutkiem na twarzy
-Liczyłem, że ty coś wiesz. Mój ojciec nie chce mi niczego powiedzieć.- odparł Legolas także ze smutkiem
-Wiem to. Sama go pytałam.-po tych słowach nastała długa cisza, którą przerywał jedynie śpiew ptaków i szum drzew.

Hej! Przepraszam za tak długą nieobecność z całego serca. Prawie całkowicie zapomniałam o blogach! Mam nadzieję, że mi to wybaczycie i będziecie jednak czytać mojego bloga.
                                              Jeszcze raz przepraszam!
                                                                 ~BillyKaulitz





niedziela, 29 czerwca 2014

Notka dla czytelników J :
Przez pewien czas nie będę wstawiała rozdziałów z powodu braku weny i wyjazdu.Mam nadzieję,że podczas wypoczynku wpadnę na nowe pomysły.
                        Namarie!! J

                               ~BillyKaulitz

niedziela, 22 czerwca 2014

Gdy koszmary stają się rzeczywistością...

Rozdział 8-Rozmowa.
-Legolasie!-Azul pod wieczór poszła do Legolasa-Wstawaj
-Witaj Azul.Czemu mnie budzisz?-spytał zaspany elf
-Chciałam z tobą o czymś porozmawiać.Proszę pójdziesz ze mną na krótki spacer?-odparła dziewczyna
-Skoro nalegasz to oczywiście.-powiedział Legolas,wstał i wyszli z namiotu.Szli kilka metrów dalej od obozu i zatrzymali się dopiero koło strumyka,który tam płynął.Usiedli i Azul od razu przeszła do sedna sprawy:
-Legolasie czy wiesz może…-przerwała po czym spytała-Czy wiesz może coś o moich rodzicach?-spojrzała na niego z nadzieją.Gwiazdy i księżyc odbijały się w jej oczach,które teraz patrzały prosto na niego:
-Nie wiem nic o nich.Przykro mi.-odpowiedział szczerze
-Liczyłam,że Thranduil cokolwiek wspominał o nich.-elfka spuściła smutnie głowę i wbiła wzrok w ziemię
Ale ja też bym chciał się czegoś o nich dowiedzieć.Nie wiem czemu,ale chcę-powiedział stanowczo-Mogę ci pomóc się czegoś dowiedzieć jeśli chcesz.-dodał po chwili namysłu
-Naprawdę?Nie chcesz ci ingerować w życie moimi głupotami-odrzekła
-Moim zdaniem to nie głupoty.I tak z chęcią ci pomogę-powiedział i twarz Azul rozjaśnił uśmiech.Rzuciła się Legolasowi prosto w ramiona:
-Dziękuję ci Legolasie!-powiedziała po czym się uspokoiła i lekko zawstydzona usiadła prosto patrząc w księżyc.Wtedy elf się spytał:
-A wiesz o nich cokolwiek?Może to pomoże?
-Poczekaj chwilę…-elfka chwile pomyślała-Tak wiem.Wiem,że moja matka wciąż żyję,a ojciec umarł…na wojnie-ostatnie słowa powiedziała z żalem i Legolas zauważył jak po jej policzku spływa łza-No i że to pewnego roku życia byłam pod opieką twojego ojca
-Jeśli mogę spytać:Na jakiej wojnie zginął twój ojciec?-spytał niepewnie elf
-Na wojnie z orkami.-to zdanie już powiedziała bez żalu,ale ze złością.
Legolas też nienawidził orków i wiedział co Azul czuję po tym jak orkowie zabili jej ojca.Spojrzał na nią znów:Wciąż patrzyła w księżyc,ale teraz na jej twarzy nie było łez.Legolas widział na niej wyraz,który tylko potwierdzał fakt iż pomyślał,że Azul ma ochotę zemścić się na potworach,które zniszczyły jej rodzinę.Sama elfka wybudziła go z tego dziwnego transu:
-Już późno.Lepiej chodźmy zanim Tauriel się zorientuje,że wyszliśmy-powiedziała i wstała
-Masz rację-odpowiedział Legolas-Nie mam ochoty na kolejne odpytki-dodał po czym on i Azul trochę się zaśmiali.Dalej szli już w ciszy.Legolas gdy tylko się położył spać zaczął myśleć o tym jak pomóc przyjaciółce.Leżał tak to późna i już wiedział co musi zrobić.Musi postawić się ojcu,podsłuchać coś,spytać się go o rodziców Azul.To było jedyne wyjście jakie wpadło mu do głowy.Gdy zasnął już nie miał koszmarów bo jedyne co widział to piękna elfka-Azul.



sobota, 21 czerwca 2014

Gdy koszmary stają się rzeczywistością...


Rozdział 7-Tyle pytań-mało odpowiedzi.

Gdy Legolas i Azul pożegnali się każdy poszedł w inną stronę;On do namiotu dla chorych,a ona do swojego,w którym „mieszkała’’z Tauriel.Azul zaczęła się skradać tak żeby nie obudzić siostry:
-Gdzie byłaś tak długo?-spytała Tauriel,na co Azul podskoczyła ze strachu.Tauriel zauważyła,że jej siostra nie wraca jeszcze dłużej niż zwykle więc nie wróciła do snu tylko na nią czekała.Azul zaczęła się tłumaczyć:
-Byłam na-na spacerze jak zwykle.-wydukała cicho.Sądząc po minie Tauriel nie uwierzyła jej:
-Naprawdę?Bo ja bym dała głowę i prawą rękę,że byłaś na spacerze,ale z kimś.-powiedziała-Mów prawdę!
-Jestem starsza i nie będę ci się tłumaczyć!-krzyknęła Azul i po chwili się uspokoiła-Poza tym to moja sprawa czy była z kimś na spacerze czy nie.A jeśli chcesz koniecznie wiedzieć to sama.-dodała i przeszła przez namiot po czym usiadła na łóżku
-Niech ci będzie.-rzekła siostra choć wiedziała,że nie była sama-Pójdę zobaczyć jak się czuję Legolas i czy się wyspał,a ty odpocznij.-dodała z troską i odeszła
-Do zobaczenia!-rzuciła jej na pożegnanie Azul.Położyła się na łóżku i od razu pomyślała co czeka Legolasa jak tylko przyjdzie do niego Tauriel i trochę mu współczuła i trochę w głębi duszy się śmiała myśląc jaką minę będzie miał jak jej siostra zacznie go przesłuchiwać.
Przewróciła się na prawy bok i na stoliku obok łóżka zauważyła naszyjnik.Ten naszyjnik miała przy sobie gdy Thranduil wziął ją od jej ojca gdy tamten umierał.Przynajmniej tyle wiedziała.Wzięła go w ręce i spojrzała na klejnot,który był wprawiony w naszyjnik.Wiedziała o nim też,że wcześniej nosiła go jej matka i nic więcej.Azul nie mogła pojąć czemu Thranduil nie chcę jej powiedzieć nic więcej o naszyjniku,jej ojcu i matce.Matka jej bowiem żyła,ale Azul nic o niej nie wiedziała.Tym razem elfka podjęła decyzję;spyta się jeszcze raz Thranduila lub spyta się Legolasa czy coś wie o jej rodzinie.Azul często się zastanawiała jakim cudem trafiła pod opiekę Thranduila,a potem Tauriel,co się dzieję z jej matką i czy kiedyś ją pozna oraz w jakich okolicznościach zmarł jej ojciec.Te myśli i pytania bez odpowiedzi dręczyły ją od wielu lat.Najgorsze było to jedno,najważniejsze pytanie:Czy kiedykolwiek dowię się czegoś o swoim pochodzeniu i czy Thranduil przestanie być tak oporny na jej pytania?




Hejka!Z góry przepraszam za tak krótki rozdział ;) Mam pytania dla tych,którzy czytają mojego bloga:Co poprawić?Czy blog wam się podoba?Czy dodać jakąś muzykę? Liczę na odp. w kom. :D 

                                 Namarie!I do zobaczenia przy następnym rozdziale ;) 
                                                                              ~BillyKaulitz

Gdy koszmary stają się rzeczywistością...


Rozdział 6-Spacer.
Jednak wyszedł.Postanowił pójść za Azul i zobaczyć gdzie wychodzi o tak późnej porze.Legolas pomimo złego stanu wyszedł z namiotu i poszedł za Azul.Znalazł ją nad rzeką.Siedziała na brzegu i moczyła stopy w strumieniu.Blask księżyca oświetlał jej rysy twarzy i ukazywał w pełni jej urodę.Gdy elf chciał podejść bliżej zagapił się i nadepnął na gałąź,która swoim trzaskiem obudziła Azul z transu.Elfka od razu chwyciła łuk i wycelowała go w ciemność oraz spytała:
-Kto tam?
Legolas stał chwilę w ukryciu,ale w końcu wyszedł z cienia:
-Co tutaj robisz?!-krzyknęła teraz wytrącona z równowagi elfka-Powinieneś leżeć w łóżku i odpoczywać!-rzuciła łuk na ziemię,podbiegła do niego i zaczęła sprawdzać czy gdzieś nie krwawi
-Spokojnie Azul!Wszystko jest dobrze.-rzekł do niej Legolas uśmiechając się.Azul zawstydzona i lekko zarumieniona odeszła dwa kroki od niego:
-Przepraszam.Już tak mam,ale co ty tu robisz?-powiedziała wciąż na niego nie patrząc
-Mógłbym cię spytać o to samo.-odparł elf wciąż się miło do niej uśmiechając-Ja wiem co tu robię.Co robi w lesie o późnej porze piękna,młoda i mądra elfka?To jest dobre pytanie.-dodał i uśmiechnął się jeszcze bardziej.Teraz oboje stali przy brzegu rzeki.Teraz jego twarz oświetlał księżyc i podkreślał rysy jego twarzy.Azul spojrzała mu w oczy:
-Piękna?Młoda?Mądra?O kim mówisz?-zdziwiła się
-O tobie.-powiedział Legolas.Azul zarumieniła się jeszcze bardziej.Nagle zaczęła drżeć:
-Proszę.Tobie przyda się bardziej.-rzekł ponownie elf zdejmując i dając jej swój płaszcz
-Dziękuję.Nie tylko za płaszcz.-powiedziała szeptem.Spojrzeli sobie ponownie w oczy.Azul zauważyła w nich coś tajemniczego,coś co sprawiało,ze niemogła przestać na nie patrzeć.Legolas także zauważył to,ale w jej pięknych błękitnych oczach.Nagle elf spytał:
-Skoro to już jesteśmy to może chcesz się przejść?
-Taki spacer tak?-spytała cicho.Była urzeczona jego głosem:
-Tak.-odpowiedział i poszli wzdłuż rzeki-Czemu się tak zdziwiłaś gdy powiedziałem o tobie piękna,młoda i mądra?-zaczął nagle elf
-Bo nie posiadam żadnej z tych cech.-powiedział z powagą Azul
-Jesteś piękna tylko tego nie widzisz.Jesteś mądra,ale tego nie chcesz widzieć.-odparł-A co do wieku to ile ty masz właściwie lat?
-Mam dwa tysiące dziewięćset trzydzieści jeden lat.-powiedziała po czym dodała-Ale ja jestem stara.-roześmiała się
-Ja ma tyle samo lat,a po tobie tego nie widać.-odpowiedział Legolas i też się roześmiał.Szli jeszcze chwilę wzdłuż rzeki rozmawiając na różne tematy.Mówili o łukach i strzałach,lasach i dolinach oraz gwiazdach.Nagle elf coś sobie przypomniał:
-Nie jesteś już na mnie zła?-spytał Azul
-Oczywiście,że jestem.-powiedziała z powagą-Ale widzę,że na ciebie nie ma siły.-tutaj się uśmiechnęła.Miała bardzo ładny uśmiech,który podobał się Legolasowi:
-Szkoda.No chyba czas wracać.Już świta.-powiedział spoglądając na wschodzące słońce
-Masz rację,ale ja lubię wschody i zachody słońca,są piękne.Chcę jeszcze zostać.-odpowiedziała
 -Ja także je lubię.Zostańmy więc.-odparł i usiedli w trawie patrząc na słońce,które wstawało nad horyzontem.W końcu gdy pokazało się całe,wstali i poszli czym prędzej do namiotu by Tauriel o niczym nie wiedziała,a podczas tej drogi już nic nie mówili.




W tym rozdziale chcę podziękować mojej koleżance Weronice :D Dziękuję jej za to,że pomogła mi z tym rozdziałem i że dzięki jej  kreatywnym pomysłom dostałam wenę ;) :3

Gdy koszmary stają się rzeczywistością...

Rozdział 5-Azul.
Elf obudził się,ale nie otwierał oczu.Nie chciał wiedzieć co go czeka gdy tylko je otworzy i chciał tylko leżeć i myśleć co dalej z nim będzie.Wtem usłyszał słodki, melodyjny,dziewczęcy głos:
-I mogłabyś jeszcze przynieść trochę mięty i malwy!
-Jasne,ale po co?-powiedziała inna osoba.Rozpoznał w tym drugim głos Tauriel:
-Bo malwa sprawia,ze rany goją się szybciej.-odpowiedział głos,który odezwał się pierwszy-Mięta natomiast dodaję lepszego smaku,a chcę żeby mu smakowało jak się obudzi
-Rozumiem.-odparła Tauriel z lekkim śmiechem w głosie.Nastąpiła chwila ciszy.Nie było słychać nic oprócz cichego stukania w kącie pomieszczenia,w którym był.Legolas otworzył powoli oczy.Zaczął rozglądać po owym pomieszczeniu,które okazało się namiotem,w którym leczona Strażników Mrocznej Puszczy.Rozpoznał go pomimo,że nigdy nie był w środku.Namiot wydawał się jeszcze większy niż od zewnątrz.Pod jedną ze ścian stały półki zapełnione księgami i dziwnymi ziołami oraz miksturami.W lewym kącie przy drzwiach stał stolik na którym leżała otwarta książka i kilka butelek z różnymi płynami.Przy właśnie tym stoliku stała elfka,którą pierwszą po przebudzeniu usłyszał elf.Była wysoka,smukła i drobna.Jej blond falowane włosy opadały jej prawie do pięt.Na głowie miała skromy wianuszek z liści,a na twarzy uśmiech.Twarz miała ani chudą,ani grubą i nie miala żadnych oznak starości jak u każdego elfa,Oczy miała błękitne jak przezroczyste niebo i promienną cerę.Śpiewała jakąś pieśń pod nosem,ale Legolas usłyszał i rozpoznał fragment:
-A Elbereth Gilthoniel,
Silvren penna miriel,
O menel aglar elenath!
Gilthoniel,A!Elbereth!
Pomimo iż Legolas słyszał jak śpiewają elfy był zaskoczony czystością jej głosu,tym,że był taki melodyjny i dźwięczny.Elfka zdawała się nie zauważyć,że on się zbudził.Gdy tak patrzał na tą cudowną istotę weszła Tauriel z ziołami w sakiewce i na rękach:
-Proszę.-rzekła kładąc zioła na stole
-Dziękuję ci Tauriel.-odpowiedziała blondowłosa elfka-W samą porę bo Książęca Mość się właśnie obudził.-dodała i spojrzała łagodnie na Legolasa,który spojrzał jej w tym momencie w oczy.Było w nich coś urzekającego,ale zarazem uspokajającego:
-Witaj Legolasie.-powiedziała Tauriel
-Witaj Tauriel.-odparł Legolas,ale wciąż patrzał na drugą elfkę
-Oh!Zapomniałam was sobie przedstawić.-rzekła nagle rudowłosa elfka na co ta druga spojrzała na Legolasa-Legolasie to jest Azul,moja siostra.Azul to Legolas,Książe Mrocznej Puszczy.-Azul lekko ukłoniła się Legolasowi i wróciła do zajęć
-Twoja siostra?-spytał elf zaskoczony
-Przybrana mówiąc ściślej.-powiedziała Azul.Nastała niezręczna cisza,którą przerwała Tauriel:
-Zostawię was samych bo Azul musi zmienić ci opatrunek,a poza tym na pewno zgłodniałeś
-Tak,tak.-odpowiedział Legolas i nagle zorientował się,że górna część jego garderoby gdzieś znikła-Gdzie moje odzienie?
-To chyba zrozumiałe,że moja siostra musiała jakoś cię opatrzyć.-powiedziała Tauriel i zaczęła się lekko śmiać
-…a to trudne gdy trzeba to zrobić gdy osoba ranna jest ubrana.-dokończyła za nią siostra teraz także się śmiać.Podeszła do Legolasa z miską i rzekła:
-Wypij to zmorzy głód i poczujesz się lepiej.-książe posłuchał i wypił zawartość miski.To była dobra zupa i musiał przyznać,że lepszej nie jadł.Miała też racja pod względem jego samopoczucia;czuł się o wiele lepiej!Chciał coś jeszcze powiedzieć w zemście do Tauriel,ale jej już nie było:
-Nie ruszaj się.Muszę cię jakoś dobrze usadowić by zmienić opatrunki.-ciągneła Azul.Legolas chciał się dowiedzieć więcej:
-Mogłabyś odpowiedzieć mi na kilka pytań?
-Oczywiście.-powiedziała Azul odwiązując mu stare opatrunki i powoli zabierając się do zakładania nowych-No szybko się goją
-A więc.Jak długo tu jestem?-spytał i spojrzał na swoje rany.Rzeczywiście były prawie niewidoczne
-Pięć dni.-odpowiedziała elfka
-Jak to się stało,że żyję i że moje rany tak szybko się goją?-zadał kolejne pytanie
-Ja i Tauriel pomogłyśmy reszcie gdy straciłeś przytomność.-mówiła delikatnym
głosem-A co do szybkiego gojenie się ran to jest moja tajemnica
-Rozumiem.Mam jeszcze tylko jedno pytanie.-rzekł Legolas spokojnie spoglądając na jej ręce delikatnie opatrujące jego ramię-Czemu właściwie zemdlałem?
-Orkowie zakradli się od tyłu i postrzelili cię zatrutymi strzałami.-powiedział teraz już nie tak bardzo delikatnym głosem,ale bardziej zdesperowanym-Tauriel też by to spotkało gdyby nie to,że nie umiem usiedzieć w miejscu gdy coś się dzieję.Śmieszne prawda?
-Tak,śmieszne.Zanim straciłem przytomność zauważyłem,że dobrze walczysz.-powiedział Legolas i ich oczy nagle się spotkały

-Naprawdę?-spytała elfka rumieniąc się-Ja tak nie sądzę więc wciąż ćwiczę.-dodała.Nie odzywali się do siebie już do końca dnia jednak nim Legolas zasnął zauważył,że Azul wymyka się z namiotu na spacer.Po tym miłym dniu spędzonym z Azul musiał przyznać,że jednak nie ma zamiaru szybko się z niego ruszać.

piątek, 20 czerwca 2014

Gdy koszmary stają się rzeczywistością...


Rozdział 4-Bliżej prawdy.
Legolas był gotowy do misji.Wiedział też,że to może być jedyna okazja by poznać tajemnice ukrywane przez ojca:
-Legolasie!Legolasie mogę wejść?-był to głos Tauriel-Naczelniczki Straży Mrocznej Puszczy i takiej jakby przyjaciółki Legolasa
-Wejdź.-odpowiedział elf.Weszła.Tauriel miała tylko sześćset lat,miała długie,proste i rude włosy.Raczej rzadko się uśmiechała:
-Masz być zaraz pod bramą.Twój ojciec kazał mi przypomnieć.-powiedziała patrząc na Legolasa
-Oczywiście,zaraz będę.-powiedział dość chłodno na wzmiankę o ojcu-Przekaż mojemu ojcu,że chcę z nim porozmawiać za nim wyruszymy dobrze Tauriel?-dodał
-Oczywiście.-odrzekła elfka i wyszła.Legolas został sam ze swoimi myślami.Potem poszedł pod bramę i zastał tam ojca.Stał dumnie i teraz gdy stanęli przed sobą widać było,że są bardzo podobni,ale nie w posturze:
-Chciałeś ze mną porozmawiać prawda Legolasie?-rzekł ojciec tym samym bezbarwnym tonem co zawsze
-Tak!-odpowiedział młodszy elf i powiedział ojcu wszystko co chciał,a potem wyruszyli w drogę.Gdy zaczęło się ściemniać Tauriel podjechała na koniu do Legolasa:
-Zaraz musimy postawić obóz.Niedługo nadejdzie noc.-oznajmiła patrząc w niebo
-Racja.-odparł elf do towarzyszki.Gdy tylko to oznajmili wszycy stanęli,zeszli z koni i zaczęli rozkładać obóz.To nie był dla nich najlepszy dzień:przebyli mniej staj niż chcieli po napotkali jakieś krzaki i większość straży dostała uporczywej wysypki.Pod wieczór gdy obóz był już gotowy niektórzy z poszkodowanych wychodzili z dość dużego,prowizorycznego namiotu.Legolas na szczęście nigdy nie miał zaszczytu tam trafić.Dlaczego?Bo tam trafiali ci co potrzebowali pomocy ze strony osoby znającej się na różnych schorzeniach,truciznach i innych takich rzeczach.Stał on na obozowisku za każdym razem i Legolas zawsze go widział,ale nigdy nie kwapił się być zajrzeć do środka.Gdy tak patrzał na namiot i myślał czy pójść do niego zajrzeć usłyszał:
-Orkowie!Orkowie nadchodzą z północy!-był to jeden ze strażników i był zdyszany co świadczyło o tym,że biegł cała drogę by wszystkim do ogłosić


-Alarm!-ryknęła Tauriel i ci co zdążyli zasnąć obudzili się,zabrali z ziemie swoje łuki i kołczany,miecze i sztylety i popędzili w kierunku północnym.Kilkoro elfów już walczyło z stawiającymi opór orkami.Legolas wyciągnął łuk.W ostatniej chwili trafił jednego orka,który podchodził od tyłu do jednego z elfów,po czym jednym zwinnym susem wskoczył na pobliskie drzewo skąd miał lepszy punkt do strzelania.Zauważył,że Tauriel wbiega głębiej do lasu więc pobiegł za nią.Gdy dotarł tam gdzie ona,Tauriel właśnie walczyła dość dużą grupą orków i więcej się zbliżało.Gdy on walczył poczuł,że coś wbija mu się w plecy,a raczej pełno czegoś.Upadł na glebę i obraz przed jego oczami rozmazywał się.Przez zamazany obraz zauważył jak Tauriel z pomocą przybiegła inna elfka i do tego wygladała jak ta z jego koszmaru!Wyciągnęła dwa sztylety i rozpłatywała orków z dziecinną łatwością.Legolas nic więcej nie zobaczył prócz zamazanych sylwetek Tauriel i drugiej elfki,po czym z bólem w całym ciele stracił przytomność.

Gdy koszmary stają się rzeczywistością...

Główni bohaterowie
Chciałam wprowadzić czytelników lepiej w moją opowieść ponieważ pojawi się nowa postać i pomyślałam,że lepiej by było gdy byście lepiej ją poznali ;) :

Legolas
Pochodzenie:Elf,z plemienia Sindarów,Eldar
Rodzice:Król Thranduil,matka nieznana
Rodzeństwo:Brak
Ur. Prawdopodobnie w 1390 roku 2 epoki.Miał około 2931 lat.

Dodatkowe info:
Tak jak ojciec był Szarym Elfem.
Świetnie rzeźbi w drewnie.


Tauriel
Pochodzenie:elfka
Rodzice:Nieznani
Rodzeństwo:W filmie nie,lecz w mojej opowieści owszem(Azul-informacje niżej)
Ur.Dokładnie nie wiadomo,ale wiadomo,że w filmie miała tylko 600 lat(u elfów była praktycznie dzieckiem)

Dodatkowe info:
Wraz z przybraną siostrą naczelniczka straży Mrocznej Puszczy.


Azul
Pochodzenie:elfka,po części utajnione przez Thranduila
Rodzice:Znał ich tylko Thranduil,ale to ukrywał
Rodzeństwo:przybrana siostra Tauriel
Ur.Tauriel traktuje ją jak dziecko choć Azul jest od niej dużo starsza.Tak jak Legolas urodziła się prawdopodobnie w 1390 roku 2 epoki,miała około 2931 lat.

Dodatkowe info:
Jedna z naczelniczek straży Mrocznej Puszczy.
Uzdrowicielka.(najczęściej uzdrawiała strażników Mrocznej Puszczy)


 

Thranduil
Pochodzenie:elf,Sindar
Rodzice:Ojciec-Oropher,Matka-Nieznana
Rodzeństwo:Brak
Ur. Wiadomo tylko,że Pierwsza Era

Dodatkowe info:
Tytuł,przydomek:Król Leśnego Królestwa

Był Szarym Elfem.


Wpadajcie proszę na tego bloga :D :http://koszmararzeczywistosc.blogspot.com/ jest o tej samej tematyce i idzie w podobnym kierunku co mój.Dziękuję także blogerce z tego bloga za wsparcie przy odnawianiu bloga po tym jak stary zniknął :3 


Gdy koszmary stają się rzeczywistością...

ROZDZIAŁ 3-Misja.
Kolejna strzała ii środek!Legolas jak zwykle strzelał precyzyjnie z łuku gdy usłyszał znajomy głos:
-Legolasie!Witaj Legolasie!-był to głos owego strażnika,który wcześniej rozmawiał z jego ojcem
-Witaj Barcie.-przywitał go dość chłodno Legolas-Co cię do mnie sprowadza?
-Twój ojciec Thranduil kazał cię powiadomić,że wyruszasz na misję.-rzekł Bart-Masz razem z kilkoma strażnikami Mrocznej Puszczy wyruszyć na wschód.Waszym zadaniem będzie wytropić,unieszkodliwić i w razie konieczności zabić orków,którzy tam są.Masz stawić się jutro o świcie przed bramą
-Doprawdy?-młody elf udawał szczerze zdziwionego tą wiadomością-Czemu?
-Twój ojciec uznał no…że to odciągnie twoje myśli od koszmaru,który ponoć ostatnio nie daję ci spokoju Legolasie.-rzekł po raz kolejny strażnik.Wydawał się lekko zdenerwowany
-Rozumiem.-odparł spokojnie Legolas.Strażnik kłaniając się mu odszedł coś mamrocząc pod nosem.Legolas postanowił przygotować się do misji.W tym czasie nie tylko on się szykował:
-Tauriel co ty robisz?-spytała siostra
-Szykuję się.Niedługo jadę na wschód kraju.-rzekła Tauriel
-I ja o tym nie wiem?!-zbulwersowała się jej siostra-Beze mnie nie poradzicie sobie!
-Myślałam,że wiesz.-powiedziała szczerze,rudowłosa elfka-No cóż jak ty nie jedziesz to ja też.Pogadam o tym z Thranduilem.O nie!Nie zdąże,muszę pogadać o tym z Bartem
-Rozumiem.Na wszelki wypadek przygotuję się.-powiedziała drobniejsza i blondowłosa elfka.Tauriel popędziła do strażnika Barta:
-Thranduil wyraźnie powiedział,że ona nie może jechać!-rzekł Bart
-Albo jadę z nią albo nie jadę!-krzyknęła elfka
-Ale…och!-westchnął drugi strażnik-Dobrze.Tylko ma ciągle być w namiocie tak jak zawsze.Zrozumiałaś?!Powiadomię Thranduila
-Oczywiście!Ucieszy się.Oczywiście będzie mogła wychodzić wieczorem i w nocy prawda?-rzekła Tauriel
-Tak,ale całą odpowiedzialność bierzesz na siebie!-odpowiedział Bart
-Rozumiem.-rzekła i pobiegła do siostry by jej przekazać dobrą wiadomość.Jej siostra się ucieszyła:
-Ale pamiętaj,że musisz stawić się przed bramą o świcie!-uspokajała ją Tauriel
-Jasne siostrzyczko.-powiedziała jej siostra uradowana


Legolas w tym czasie myślał nad słowami ojca i przygotowywał się do misji.Gdy był już gotowy udał się na spoczynek lekko zdenerwowany na ojca.