Playlista

sobota, 21 czerwca 2014

Gdy koszmary stają się rzeczywistością...

Rozdział 5-Azul.
Elf obudził się,ale nie otwierał oczu.Nie chciał wiedzieć co go czeka gdy tylko je otworzy i chciał tylko leżeć i myśleć co dalej z nim będzie.Wtem usłyszał słodki, melodyjny,dziewczęcy głos:
-I mogłabyś jeszcze przynieść trochę mięty i malwy!
-Jasne,ale po co?-powiedziała inna osoba.Rozpoznał w tym drugim głos Tauriel:
-Bo malwa sprawia,ze rany goją się szybciej.-odpowiedział głos,który odezwał się pierwszy-Mięta natomiast dodaję lepszego smaku,a chcę żeby mu smakowało jak się obudzi
-Rozumiem.-odparła Tauriel z lekkim śmiechem w głosie.Nastąpiła chwila ciszy.Nie było słychać nic oprócz cichego stukania w kącie pomieszczenia,w którym był.Legolas otworzył powoli oczy.Zaczął rozglądać po owym pomieszczeniu,które okazało się namiotem,w którym leczona Strażników Mrocznej Puszczy.Rozpoznał go pomimo,że nigdy nie był w środku.Namiot wydawał się jeszcze większy niż od zewnątrz.Pod jedną ze ścian stały półki zapełnione księgami i dziwnymi ziołami oraz miksturami.W lewym kącie przy drzwiach stał stolik na którym leżała otwarta książka i kilka butelek z różnymi płynami.Przy właśnie tym stoliku stała elfka,którą pierwszą po przebudzeniu usłyszał elf.Była wysoka,smukła i drobna.Jej blond falowane włosy opadały jej prawie do pięt.Na głowie miała skromy wianuszek z liści,a na twarzy uśmiech.Twarz miała ani chudą,ani grubą i nie miala żadnych oznak starości jak u każdego elfa,Oczy miała błękitne jak przezroczyste niebo i promienną cerę.Śpiewała jakąś pieśń pod nosem,ale Legolas usłyszał i rozpoznał fragment:
-A Elbereth Gilthoniel,
Silvren penna miriel,
O menel aglar elenath!
Gilthoniel,A!Elbereth!
Pomimo iż Legolas słyszał jak śpiewają elfy był zaskoczony czystością jej głosu,tym,że był taki melodyjny i dźwięczny.Elfka zdawała się nie zauważyć,że on się zbudził.Gdy tak patrzał na tą cudowną istotę weszła Tauriel z ziołami w sakiewce i na rękach:
-Proszę.-rzekła kładąc zioła na stole
-Dziękuję ci Tauriel.-odpowiedziała blondowłosa elfka-W samą porę bo Książęca Mość się właśnie obudził.-dodała i spojrzała łagodnie na Legolasa,który spojrzał jej w tym momencie w oczy.Było w nich coś urzekającego,ale zarazem uspokajającego:
-Witaj Legolasie.-powiedziała Tauriel
-Witaj Tauriel.-odparł Legolas,ale wciąż patrzał na drugą elfkę
-Oh!Zapomniałam was sobie przedstawić.-rzekła nagle rudowłosa elfka na co ta druga spojrzała na Legolasa-Legolasie to jest Azul,moja siostra.Azul to Legolas,Książe Mrocznej Puszczy.-Azul lekko ukłoniła się Legolasowi i wróciła do zajęć
-Twoja siostra?-spytał elf zaskoczony
-Przybrana mówiąc ściślej.-powiedziała Azul.Nastała niezręczna cisza,którą przerwała Tauriel:
-Zostawię was samych bo Azul musi zmienić ci opatrunek,a poza tym na pewno zgłodniałeś
-Tak,tak.-odpowiedział Legolas i nagle zorientował się,że górna część jego garderoby gdzieś znikła-Gdzie moje odzienie?
-To chyba zrozumiałe,że moja siostra musiała jakoś cię opatrzyć.-powiedziała Tauriel i zaczęła się lekko śmiać
-…a to trudne gdy trzeba to zrobić gdy osoba ranna jest ubrana.-dokończyła za nią siostra teraz także się śmiać.Podeszła do Legolasa z miską i rzekła:
-Wypij to zmorzy głód i poczujesz się lepiej.-książe posłuchał i wypił zawartość miski.To była dobra zupa i musiał przyznać,że lepszej nie jadł.Miała też racja pod względem jego samopoczucia;czuł się o wiele lepiej!Chciał coś jeszcze powiedzieć w zemście do Tauriel,ale jej już nie było:
-Nie ruszaj się.Muszę cię jakoś dobrze usadowić by zmienić opatrunki.-ciągneła Azul.Legolas chciał się dowiedzieć więcej:
-Mogłabyś odpowiedzieć mi na kilka pytań?
-Oczywiście.-powiedziała Azul odwiązując mu stare opatrunki i powoli zabierając się do zakładania nowych-No szybko się goją
-A więc.Jak długo tu jestem?-spytał i spojrzał na swoje rany.Rzeczywiście były prawie niewidoczne
-Pięć dni.-odpowiedziała elfka
-Jak to się stało,że żyję i że moje rany tak szybko się goją?-zadał kolejne pytanie
-Ja i Tauriel pomogłyśmy reszcie gdy straciłeś przytomność.-mówiła delikatnym
głosem-A co do szybkiego gojenie się ran to jest moja tajemnica
-Rozumiem.Mam jeszcze tylko jedno pytanie.-rzekł Legolas spokojnie spoglądając na jej ręce delikatnie opatrujące jego ramię-Czemu właściwie zemdlałem?
-Orkowie zakradli się od tyłu i postrzelili cię zatrutymi strzałami.-powiedział teraz już nie tak bardzo delikatnym głosem,ale bardziej zdesperowanym-Tauriel też by to spotkało gdyby nie to,że nie umiem usiedzieć w miejscu gdy coś się dzieję.Śmieszne prawda?
-Tak,śmieszne.Zanim straciłem przytomność zauważyłem,że dobrze walczysz.-powiedział Legolas i ich oczy nagle się spotkały

-Naprawdę?-spytała elfka rumieniąc się-Ja tak nie sądzę więc wciąż ćwiczę.-dodała.Nie odzywali się do siebie już do końca dnia jednak nim Legolas zasnął zauważył,że Azul wymyka się z namiotu na spacer.Po tym miłym dniu spędzonym z Azul musiał przyznać,że jednak nie ma zamiaru szybko się z niego ruszać.

2 komentarze:

  1. WoW fajnie,że tak się spotkali :) Gdzie moje odzienie ?- rozwaliło mnie i to doszczętnie ,ale całkiem fajne, fajne no nie moge po prostu doczekać rozwoju akcji :D :3 Powodzenia ;)

    Ps. Zdjęcie jest za duże i wychodzi na tło ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się,że znalazł się wątek,który cię rozśmieszył i że ci spodobał rozdział ;) Jak to pisałam to sama pękałam ze śmiechu.Dzięki :D

    P.S.Naprawię to ;) Namarie!

    OdpowiedzUsuń