Rozdział 4-Bliżej prawdy.
Legolas był gotowy do misji.Wiedział też,że to może
być jedyna okazja by poznać tajemnice ukrywane przez ojca:
-Legolasie!Legolasie mogę wejść?-był to głos
Tauriel-Naczelniczki Straży Mrocznej Puszczy i takiej jakby przyjaciółki
Legolasa
-Wejdź.-odpowiedział elf.Weszła.Tauriel miała tylko
sześćset lat,miała długie,proste i rude włosy.Raczej rzadko się uśmiechała:
-Masz być zaraz pod bramą.Twój ojciec kazał mi
przypomnieć.-powiedziała patrząc na Legolasa
-Oczywiście,zaraz będę.-powiedział dość chłodno na
wzmiankę o ojcu-Przekaż mojemu ojcu,że chcę z nim porozmawiać za nim wyruszymy
dobrze Tauriel?-dodał
-Oczywiście.-odrzekła elfka i wyszła.Legolas został
sam ze swoimi myślami.Potem poszedł pod bramę i zastał tam ojca.Stał dumnie i teraz
gdy stanęli przed sobą widać było,że są bardzo podobni,ale nie w posturze:
-Chciałeś ze mną porozmawiać prawda
Legolasie?-rzekł ojciec tym samym bezbarwnym tonem co zawsze
-Tak!-odpowiedział młodszy elf i powiedział ojcu
wszystko co chciał,a potem wyruszyli w drogę.Gdy zaczęło się ściemniać Tauriel
podjechała na koniu do Legolasa:
-Zaraz musimy postawić obóz.Niedługo nadejdzie
noc.-oznajmiła patrząc w niebo
-Racja.-odparł elf do towarzyszki.Gdy tylko to
oznajmili wszycy stanęli,zeszli z koni i zaczęli rozkładać obóz.To nie był dla
nich najlepszy dzień:przebyli mniej staj niż chcieli po napotkali jakieś krzaki
i większość straży dostała uporczywej wysypki.Pod wieczór gdy obóz był już
gotowy niektórzy z poszkodowanych wychodzili z dość dużego,prowizorycznego
namiotu.Legolas na szczęście nigdy nie miał zaszczytu tam trafić.Dlaczego?Bo
tam trafiali ci co potrzebowali pomocy ze strony osoby znającej się na różnych
schorzeniach,truciznach i innych takich rzeczach.Stał on na obozowisku za
każdym razem i Legolas zawsze go widział,ale nigdy nie kwapił się być zajrzeć
do środka.Gdy tak patrzał na namiot i myślał czy pójść do niego zajrzeć
usłyszał:
-Orkowie!Orkowie nadchodzą z północy!-był to jeden
ze strażników i był zdyszany co świadczyło o tym,że biegł cała drogę by
wszystkim do ogłosić
-Alarm!-ryknęła Tauriel i ci co zdążyli zasnąć
obudzili się,zabrali z ziemie swoje łuki i kołczany,miecze i sztylety i
popędzili w kierunku północnym.Kilkoro elfów już walczyło z stawiającymi opór
orkami.Legolas wyciągnął łuk.W ostatniej chwili trafił jednego orka,który
podchodził od tyłu do jednego z elfów,po czym jednym zwinnym susem wskoczył na
pobliskie drzewo skąd miał lepszy punkt do strzelania.Zauważył,że Tauriel
wbiega głębiej do lasu więc pobiegł za nią.Gdy dotarł tam gdzie ona,Tauriel
właśnie walczyła dość dużą grupą orków i więcej się zbliżało.Gdy on walczył
poczuł,że coś wbija mu się w plecy,a raczej pełno czegoś.Upadł na glebę i obraz
przed jego oczami rozmazywał się.Przez zamazany obraz zauważył jak Tauriel z
pomocą przybiegła inna elfka i do tego wygladała jak ta z jego
koszmaru!Wyciągnęła dwa sztylety i rozpłatywała orków z dziecinną
łatwością.Legolas nic więcej nie zobaczył prócz zamazanych sylwetek Tauriel i
drugiej elfki,po czym z bólem w całym ciele stracił przytomność.
Legolas ? Tak szybko padł ?! No ale cóż każdemu się zdaża :) Czyli spotkanie Azul i Legolasa już ciut ciut ?
OdpowiedzUsuńTak szybko padł bo miałam zastój w wyobraźni akurat :/ A czy ciut ciut to się przekonasz ;) Namarie!
OdpowiedzUsuń