Playlista

sobota, 13 grudnia 2014

Gdy koszmary stają się rzeczywistością...

Rozdział 10-Historia Azul i kolejny problem.
Szli dalej przez ten ciemny gąszcz drzew i krzaków rozglądając się bacznie na boki. Teraz każdy najcichszy dźwięk wydawał się dość wrogi. Legolas tym się nie przejmował. Elf był zajęty myśleniem nad tą wariacką sprawą. „Co mogło się zdarzyć, że mój ojciec nie chcę nic powiedzieć?” rozmyślał tak jakby ta informacja była mu potrzebna do życia-jak tlen. W końcu ponownie się odezwał:
-Jak myślisz Tauriel, o co mu właściwie chodzi?
-Jeśli mam być szczera to nie mam pojęcia. Nie wiem co mogło sprawić, że nie chce nam nic powiedzieć.- odpowiedziała Tauriel również w głębokim zamyśleniu
-Tak czy tak muszę się dowiedzieć o co chodzi.- kontynuował elf- Azul nigdy nie zastanawiało jej pochodzenie?
-Chyba nie. –przyznała elfka - Od kiedy sięgam pamięcią ona zawsze zachowywała się jakby była moją biologiczną siostrą. Może myślała nad tym, a może nie, ale nigdy nie rozmawiałyśmy na ten temat. Nigdy nie rozmawiamy o takich rzeczach…
Znowu zapadła cisza, którą ponownie przerwał Legolas:
-Może byś z nią jednak porozmawiała?- spytał
-Raczej nie. Chyba rozumiesz, że to delikatny temat, a poza tym wyciąganie tego po latach to zły pomysł
-To może opowiedz mi o tych latach gdy już byłyście siostrami?- spytał Legolas- Może to nam jakoś pomoże.
-W sumie… Dobrze.- zgodziła się Tauriel- Więc jak mówiłam: Była u nas od kiedy pamiętam, zawsze była energiczna, w dzieciństwie często uczyła mnie jak się strzela z łuku, jest w tym niezastąpiona, gdy skończyłam około trzysta lat to mój ojciec prosił twojego ojca żeby zaangażował Azul w jakąś pracę i twój ojciec po długich namowach postanowił, że ona będzie leczyć rannych bo zawsze się na tym znała. Przed leczeniem rannych jej pracą było pilnowanie więźniów w królewskich lochach. No i minęło kilka lat i jesteśmy teraz tu. Właściwie więcej ci nie mogę powiedzieć bo reszta to nieważne szczegóły.- skończyła
-To zawsze coś…- zaczął elf, ale Tauriel mu przerwała
-A! Azul ma taką dziwną bliznę na prawej ręce. Ojciec zawsze mówi, że Azul ma tak od urodzenia, ale ja w to wątpię
-Sam nie wiem co o tym myśleć. Będę musiał nad tym pomyśleć. Mam nadzieję, że mi pomożesz.- stwierdził przyjaciel elfki
-Postaram się. Teraz odnowiłeś moją ciekawość.- zgodziła się elfka.
Legolas odwrócił głowę żeby spojrzeć na Azul. Nie wyglądała na kogoś kto się przejmuje swoją historią od kołyski. Rozmyślania elfa przerwał okropny trzask gałęzi. Gałęzi? To brzmiało bardziej tak jakby ktoś wyrywał całe drzewa. Trzask ucichł. Wszyscy zgodzili się, że trzeba wysłać kogoś na zwiady i tak zrobili. Po kilku minutach zwiadowca wrócił:
- Ten trzask to były trolle. Są wszędzie wokół nas
-Dziękuję.- odpowiedział mu Legolas, a potem krzyknął do całej reszty- Musimy zostać tu na noc! Jesteśmy otoczeni przez trolle więc przygotujcie się na ciężką noc!
Wszyscy z lekkim strachem zaczęli rozkładać ponownie obóz. Większego pecha chyba nie mogli mieć:
-I teraz będziemy mieli dzień do tyłu tak?- elf usłyszał za sobą dźwięczny głos. Odwrócił się. To była Azul:
-Niestety tak.- stwierdził
-Ciekawe czemu mamy takiego pecha.- stwierdziła Azul
-Mnie bardziej ciekawi czemu ostatnio tutaj jest coraz więcej kreatur. Jest ich więcej niż zwykle.- zauważył Legolas- Czuję, że szykuje coś strasznego.

Po jego ostatnich słowach zapadła cisza i on i jego towarzyszka zaczęli pomagać przy rozkładaniu obozu. Czy elf miał racje? Czy nadchodziło coś czego powinni się bać?

3 komentarze: