Rozdział 10-Historia Azul i kolejny problem.
Szli
dalej przez ten ciemny gąszcz drzew i krzaków rozglądając się bacznie na boki. Teraz
każdy najcichszy dźwięk wydawał się dość wrogi. Legolas tym się nie przejmował.
Elf był zajęty myśleniem nad tą wariacką sprawą. „Co mogło się zdarzyć, że mój
ojciec nie chcę nic powiedzieć?” rozmyślał tak jakby ta informacja była mu
potrzebna do życia-jak tlen. W końcu ponownie się odezwał:
-Jak
myślisz Tauriel, o co mu właściwie chodzi?
-Jeśli
mam być szczera to nie mam pojęcia. Nie wiem co mogło sprawić, że nie chce nam
nic powiedzieć.- odpowiedziała Tauriel również w głębokim zamyśleniu
-Tak
czy tak muszę się dowiedzieć o co chodzi.- kontynuował elf- Azul nigdy nie
zastanawiało jej pochodzenie?
-Chyba
nie. –przyznała elfka - Od kiedy sięgam pamięcią ona zawsze zachowywała się
jakby była moją biologiczną siostrą. Może myślała nad tym, a może nie, ale
nigdy nie rozmawiałyśmy na ten temat. Nigdy nie rozmawiamy o takich rzeczach…
Znowu
zapadła cisza, którą ponownie przerwał Legolas:
-Może
byś z nią jednak porozmawiała?- spytał
-Raczej
nie. Chyba rozumiesz, że to delikatny temat, a poza tym wyciąganie tego po
latach to zły pomysł
-To
może opowiedz mi o tych latach gdy już byłyście siostrami?- spytał Legolas-
Może to nam jakoś pomoże.
-W
sumie… Dobrze.- zgodziła się Tauriel- Więc jak mówiłam: Była u nas od kiedy
pamiętam, zawsze była energiczna, w dzieciństwie często uczyła mnie jak się
strzela z łuku, jest w tym niezastąpiona, gdy skończyłam około trzysta lat to
mój ojciec prosił twojego ojca żeby zaangażował Azul w jakąś pracę i twój
ojciec po długich namowach postanowił, że ona będzie leczyć rannych bo zawsze
się na tym znała. Przed leczeniem rannych jej pracą było pilnowanie więźniów w
królewskich lochach. No i minęło kilka lat i jesteśmy teraz tu. Właściwie
więcej ci nie mogę powiedzieć bo reszta to nieważne szczegóły.- skończyła
-To
zawsze coś…- zaczął elf, ale Tauriel mu przerwała
-A!
Azul ma taką dziwną bliznę na prawej ręce. Ojciec zawsze mówi, że Azul ma tak
od urodzenia, ale ja w to wątpię
-Sam
nie wiem co o tym myśleć. Będę musiał nad tym pomyśleć. Mam nadzieję, że mi
pomożesz.- stwierdził przyjaciel elfki
-Postaram
się. Teraz odnowiłeś moją ciekawość.- zgodziła się elfka.
Legolas
odwrócił głowę żeby spojrzeć na Azul. Nie wyglądała na kogoś kto się przejmuje
swoją historią od kołyski. Rozmyślania elfa przerwał okropny trzask gałęzi. Gałęzi?
To brzmiało bardziej tak jakby ktoś wyrywał całe drzewa. Trzask ucichł. Wszyscy
zgodzili się, że trzeba wysłać kogoś na zwiady i tak zrobili. Po kilku minutach
zwiadowca wrócił:
- Ten
trzask to były trolle. Są wszędzie wokół nas
-Dziękuję.-
odpowiedział mu Legolas, a potem krzyknął do całej reszty- Musimy zostać tu na
noc! Jesteśmy otoczeni przez trolle więc przygotujcie się na ciężką noc!
Wszyscy
z lekkim strachem zaczęli rozkładać ponownie obóz. Większego pecha chyba nie
mogli mieć:
-I
teraz będziemy mieli dzień do tyłu tak?- elf usłyszał za sobą dźwięczny głos.
Odwrócił się. To była Azul:
-Niestety
tak.- stwierdził
-Ciekawe
czemu mamy takiego pecha.- stwierdziła Azul
-Mnie
bardziej ciekawi czemu ostatnio tutaj jest coraz więcej kreatur. Jest ich
więcej niż zwykle.- zauważył Legolas- Czuję, że szykuje coś strasznego.
Po jego
ostatnich słowach zapadła cisza i on i jego towarzyszka zaczęli pomagać przy
rozkładaniu obozu. Czy elf miał racje? Czy nadchodziło coś czego powinni się
bać?
Super rozdział
OdpowiedzUsuńKocham tego bloga.
OdpowiedzUsuńKolejny cudowny rozdział.
Pozdrawiam Destiny
Dziękuję z całego serca.
OdpowiedzUsuń